• Wpisów:3
  • Średnio co: 255 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 20:01
  • Licznik odwiedzin:1 130 / 1024 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Przyznam szczerze, że miałam problem zabrać się za kontynuacje, ale kiedy tutaj zajrzałam i zobaczyłam tyle bardzo miłych komentarzy palce aż paliły mi się do pracy. Bardzo dziękuję wszystkim, którzy tutaj zajrzeli, przeczytali moje wypociny, skomentowali. Nikt nie może zdać sobie sprawy jak bardzo to motywuję.
Miłego czytania


Kiedy wracała do domu już nie było tak ciepło, a nad jej głową gromadziły się coraz ciemniejsze chmury, przechodziły ją dreszcze, a ona sama szła przed siebie jak w transie. Nagle poczuła zimne krople deszczu spływające po jej ciele. Zignorowała je, nie patrzyła przed siebie bacznie obserwowała swoje stopy. To ją uspokajało, jej buty były przemoknięte, ale nie czuła już zimna, była szczęśliwa. W końcu się odważyła. Ogrom myśli atakował jej umysł co ma teraz zrobić, czy poradzi sobie zupełnie sama, bo przecież nie miała na kogo liczyć.
Szła tak pogrążona w myślach na jej drodze pojawiła się przeszkoda uderzyła w nią z impetem. Uniosła wzrok chcąc sprawdzić co to jest. Jej oczom ukazał się on. Stał w deszczu i wyglądał jak jej wybawiciel.
-Kolejne spotkanie w ciągu jednego dnia nie może być przypadkiem- stwierdził zawadiacko, a na jego twarzy znowu pojawił się ten niesamowity uśmiech
Nie miała pojęcia co mu odpowiedzieć, więc wciąż tylko na niego patrzyła.
-Dlaczego twój chłopak pozwala ci samej wracać do domu? - nie dawał za wygraną
-Nie mam chłopaka- odparła głosem pełnym goryczy
-A ten tchórz? - zapytał z czymś w rodzaju satysfakcji
Tchórz. Dobrze ujęte, przecież on nie był w stanie podnieść głosu na kogoś kto nie jest tak bezbronny jak ona.
-Zerwałam z nim. -stwierdziła sucho
-Mam nadzieję, że nie miało to nic wspólnego ze mną? - w jego głosie nie można było odczytać żadnych uczuć. Andżelika czuła że kiedy tylko się odezwie wybuchnie płaczem, więc tylko przecząco kiwnęła głową.
-W takim razie ja nie pozwolę Ci wracać samej.- ściągnął swoją bluzę i zarzucił ją na plecy Andżeliki. Ona uniosła głowę i spojrzała mu głęboko w oczy. Zobaczyła w nich coś w rodzaju troski to ją onieśmieliło uśmiechnęła się blado i zdołała wyszeptać.
-Dziękuje
-Nie dziękuj tylko powiedz gdzie idziemy.
-Mościckiego.
-Jak dobrze, że się pojawiłem nie powinnaś wracać sama.- ton jego głosu zmienił się na zupełnie poważny.
-Zluzuj trochę, bo zaczynam się bać- roześmiała się dziewczyna próbując rozładować atmosferę
-Przy mnie nic ci nie grozi myszko. - rzucił szarmancko
Szli w milczeniu ona obserwowała jego, on ją. Byli jak małe dzieci,które dopiero co poznają świat,zdawali się widzieć w sobie każdy detal.
-To tu.- zatrzymała się pod jedną z klatek w szarym i obdrapanym bloku.
-W takim razie spełniłem swoje zadanie.- stwierdził Piotrek brzmiąc przy tym jak prawdziwy dżentelmen.
-Poczekaj twoja bluza.
-Zatrzymaj ją- uśmiechnął się szeroko- będzie kolejny powód do spotkania- dodał o wiele ciszej
-Dziękuję- rzuciła dziewczyna wchodząc do klatki
Już przed drzwiami słyszała krzyki dochodzące z jej mieszkania. Kiedy przekroczyła próg nikt nie zwrócił na nią uwagi. Weszła do łazienki rozebrała się do naga i stanęła przed lustrem. Przyglądała się swojemu ciału poszukując tłuszczu,o którym ciągle mówił Marcin. Była bardzo szczupła, miała spore piersi i jędrne pośladki. Figura, o której marzyła każda dziewczyna. Po chwili obserwacji weszła pod prysznic i czuła jak strumienie gorącej wody zmywają z niej problemy całego dnia. Był zrelaksowana. Po kilkunastu minutach znowu stanęła na zimnych płytkach łazienki. Owinęła się ręcznikiem, a drugi założyła na głowę tworząc coś w rodzaju turbanu.
W swoim pokoju założyła na siebie tylko o kilka rozmiarów za duży t-shirt i opadła na łóżko. Chwyciła telefon i zobaczyła smsa od niezapisanego numer
„Siemanko co robisz jutro? Przyznam szczerze, że bardzo lubię tą bluzę ;D”
Uśmiechnęła się do siebie
„Jutro no nie wiem muszę sprawdzić w moim napiętym grafiku ;D- odpisała z rumieńcem na twarzy
„No weź nie każ marznąć biednemu chłopakowi
„Skoro nalegasz 15 pasuję?”
„Oczywiście panno Andżeliko. Byłbym wdzięczny gdybym mógł po panią przyjść”
„Dobra dobra nie zgrywaj już takiego jesteśmy umówieni ;D'
Nie wiedząc czemu serce biło jej w zawrotnym tempie a w jej głowie gromadziły się przeróżne pytania. Czy to randka? Dlaczego się zgodziła, to nie w jej stylu. Było już za późno żeby to odwołać, a przecież odrobina ryzyka nikomu nie zaszkodziła.
Resztę wieczoru spędziła oglądając jakieś denne seriale. W końcu zasnęła.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Zatrzymała się i poczuła jak jej serce omal nie wyrwie się z piersi, odwróciła się pełna wątpliwości usiłując wyrównać oddech kilka kroków przed nią stał wysoki i umięśniony chłopak, był przystojny na swój własny sposób. Nie wyglądał jak inni, nie miał buźki dzieciaka i idealnie ułożonej fryzury, był łysy a z jego oczu emanowało doświadczenia. Nie wiedząc czemu zaufała mu poczuła dziwne poczucie bezpieczeństwa. Chłopak stanął tuż przed nią i wyciągnął w jej stronę dłoń
-Piotrek- powiedział zachrypniętym głosem i uśmiechnął się w taki sposób,że ugięły się pod nią nogi
-Andżelika- uścisnęła jego dłoń- Czego właściwie chcecie od Marcina?- zapytała wstrzymując oddech
-To sprawa między mną a nim.- zabrzmiał jakby urwał się z innej epoki jakby był jakimiś rycerzem
-Skoro między wami to po co ci ta obstawa- oburzyła się spoglądając na grupę chłopaków stojących za nim
-Oni?- znowu się uśmiechnął- przyszli zobaczyć widowisko
-Jakie widowisko?- nagle przestała czuć się bezpiecznie i poczuła jak rumieńce oblewają jej twarz
-Spokojnie myszko, ty jesteś bezpieczna. Muszę sobie coś wyjaśnić z Twoim chłopakiem- kiedy mówił to ostatnie słowo aż kipił sarkazmem. W sumie porównując ich obu Marcin był co najwyżej jakimiś tam chłopaczkiem.- więc możesz do niego zadzwonić, żebyśmy mogli pogadać jak facet z facetem?
Odruchowo sięgnęła po telefon, ale zorientowała się, że nie ma go w kieszeni.
-On ma mój telefon- powiedziała usiłując nie okazywać zdenerwowania
-Jak ma twój telefon?- zdziwił się
-Dałam mu napisać smsa, a potem uciekł.
-No dobra- wyciągnął swój telefon- dzwoń na swój numer
Drżącą ręką sięgnęła po telefon i wybrała swój numer
-Halo? -usłyszała znajomy głos w słuchawce. Nie był tak pewny jak wtedy kiedy ją obrażał
-Przyjdź tu.
-Nie ma szans, żebym dostał w mordę?
-Przyjdź tu- powtórzyła nieco pewniej- okaż się chociaż raz facetem
-Mogę z nim pogadać sam na sam.-jestem na boisku
-Dobra.
Rozłączyła się i oddała Piotrkowi telefon
-I co?- zapytał chłopaki
-Jest na boisku, chce żebyś przyszedł sam
-Dobra- uśmiechnął się nonszalancko i oboje ruszyli w stronę wspomnianego już miejsca
Marcin siedział na trawie wyraźnie przerażony. Andżelika chciała do niego podejść, ale wysoki chłopak zatrzymał ją dłonią. To nie sprawy dla delikatnych dam takich jak ty.
-Ale..- nie zdążyła dokończyć kiedy on już stał przy Marcinie
Nagle straciła ich z pola widzenia. Odpaliła papierosa i poczuła jak wraca zmęczenie była słaba, przecież od dawna prawie nie spała, a jadła tak rzadko, że dziwiła się że nie jest w szpitalu. Była wrakiem człowieka, wykończona psychicznie i fizycznie. Nagle zobaczyła Piotrka mijał ją uśmiechnął się i odchodząc rzucił
-Głowa do góry myszko!
Chwile po nim wyszedł Marcin
-Chodź stąd- warknął
-Możesz mi powiedzieć o co chodzi?
-Nie twój interes. Daj mi szluga.
-Czy ja wyglądam jak kasa zapomogowo-pożyczkowa? Czekam na wyjaśnienia.
-Jakie wyjaśnienia kurwo?!? Przez Ciebie dostałem w mordę ty czekasz na wyjaśnienia?
-Ej troszeczkę kultury.
-Bo co?!- wysyczał i złapał ją za nadgarstek tak mocno, że poczuła łzy napływające do oczu
-Bo cię zostawię.- szepnęła wyrywając się z uścisku
-Ty mnie zostawisz- wybuchł śmiechem- Ty gruba pizdo nie masz nikogo poza mną spędzisz wakacje w domu wpierdalając jakieś czekoladki. Tyle potrafisz zrobić, no może w łóżku jesteś w miarę nic poza tym jesteś brzydką, grubą dziwką bez przyjaciół.
Nie wytrzymała jej dłoń powędrowała w stronę jego twarzy i rozległ się głośny dźwięk przypominający klaśnięcie.
-Oddaj mi telefon śmieciu-krzyknęła
On stał jak wmurowany i chyba pierwszy raz wykonał jej polecenie podał jej telefon, ona złapała go i ruszyła w stronę domu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
Noc jak zwykle ciągnęła się w nieskończoność, wstała z łóżka i od razu przeszła do porannych rytuałów, kawa miała zrekompensować brak snu a perfekcyjnie wykonany makijaż ukryć oznaki zmęczenia i smutku. Jak zwykle wyglądała cudownie, ubrana w krótkie jeansowe spodenki i seledynową luźną koszulkę, która nie do końca zasłaniała jej płaski, opalony brzuch. Spojrzała w lustro i wybiegła z pokoju, wsunęła na nogi trampki i zniknęła w zamykających się drzwiach. Pod klatką odpaliła papierosa i ruszyła przed siebie przykuwając uwagę wszystkich męskich przechodniów. Z melancholii wyrwał ją dźwięk telefonu
-Halo
-Gdzie jesteś?
-Zaraz będę skarbie.
-Możesz się pośpieszyć?
-Tak już idę- jęknęła przepraszająco i przyśpieszyła kroku.
Po kilku minutach dotarła do niewielkiego parku, podeszła do ławki na której siedział szczupły chłopak ubrany w obcisłe jeansy i białą koszulkę nachyliła się do niego chcąc go pocałować, ale on odsunął od niej twarz:
-Mówiłem ci przecież, że spodenki to będziesz mogła ubrać jak jeszcze z pięć kilo zrucisz.- spojrzał na nią z pogardą. Otworzyła usta ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk spojrzała tylko na swoje długie i trochę za chude nogi i z trudem powstrzymała płacz.
-Dobra nieważne nie będziesz już lazła się przebrać. Masz jakieś szlugi?
-Mam- odparła i sięgnęła do torebki
-A o ognia to mam też cię prosić?
Podała mu zapalniczkę i usiadła koło niego. Jej oczy były przeszklone i przesiąknięte smutkiem.
-Co powiesz na kawę? -rzuciła radośnie mimo że nie wiele brakowało, żeby wybuchła głośnym płaczem.
-Może zaraz, na razie nie mam ochoty nigdzie iść.
Usiłowała wtulić się w chłopaka ale on nie silił się na żadne czułości. Siedzieli w milczeniu.
-To co z tą kawą misiek?
-Jak tak bardzo chcesz wydać hajs to chodź.
Uśmiechnęła się blado i wstała z ławki chłopak ruszył w jej ślady i oboje skierowali się w stronę wyjścia z parku.
-Daj mi napisać smsa.
Jak w transie podała mu swój telefon dalej idąc przed siebie. Widziała jak przez mgłę, ale w pewnym momencie coś przykuło jej uwagę na tyle, że znowu nabrała ostrość widzenia, około dwadzieścia chłopaków kierujących się w ich stronę odruchowo odwróciła się w poszukiwaniu swojego chłopaka, ale zobaczyła tylko jego plecy, uciekał a ona została sama. Czuła jak krew odpływa jej z twarzy, a adrenalina przejmuję władze nad jej ciałem. Jej mózg kazał jej biec, ale ona tylko odwróciła się na pięcie i ruszyła przed siebie:
-Koleżanko,stój! Nic Ci nie grozi chodzi o niego!- usłyszała zza pleców